logo

Wojna Burska 1880-1881

Wojna Burska 1880-1881 - Recenzja

Dane szczegółowe:
Autor: Piotr Fiszka-Borzyszkowski
Wydawca: Bellona
Rok wydania: 2023
Okładka: Miękka
Liczba stron: 240

Książkę do recenzji otrzymałem dzięki życzliwości Wydawnictwa Bellona, za co składam serdeczne podziękowania.

„Podobnie jak na początku wojny zuluskiej 1879 roku wyglądało na to, że nic nieznaczący konflikt, mający zakończyć się szybkim i łatwym zwycięstwem brytyjskim, przeistoczył się w kłopotliwą i kosztowną wojnę i w tej wojnie to strona brytyjska ponosiła porażkę po porażce. Pomimo optymistycznych zapewnień i obietnic generała Colleya Brytyjczycy dostawali solidne cięgi na polu walki” (s.170)

Potężne Imperium, nad którym nie zachodzi słońce w starciu z prostymi, lecz odważnymi farmerami. Teoretycznie wynik starcia nie powinien pozostawiać wątpliwości. Stało się jednak inaczej, co doskonale pokazuje historia I wojny burskiej w latach 1880-1881. W XIX wieku, Imperium Brytyjskie było obecne w niemalże każdym zakątku Ziemi. Potężna flota oraz dobrze wyszkolona armia była gwarantem pokoju licznych brytyjskich kolonii. Synowie Albionu, w charakterystycznych czerwonych mundurach pełnili służbę w Indiach, Kanadzie, Australii czy w Afryce. Wydawać by się mogło, że potężne Imperium jest niepokonane i nikt nie ma szans na odniesienie zwycięskiego boju w bezpośrednim starciu.

„Jedna cecha bardzo odróżniała oddziały burskie od brytyjskich. Burowie nie ulegali romantycznym ideom wiktoriańskiej ery, jeśli chodziło o śmierć na polu walki i okrycia się wieczną chwałą. Nie uważali oni za hańbę lub przejaw tchórzostwa wycofanie się przed wrogiem lub opuszczenie pozycji, które okazywały się już nie do utrzymania. O wiele więcej sensu miało dla nich opuszczenie pozycji i znalezienie kolejnej, lepiej przystosowanej do walki” (s. 84).

Wydarzenia z lat 1880-1881, kiedy miała miejsce I wojna burska, pokazują, że nieliczna, ale zmotywowana i doskonale znająca teren armia, z powodzeniem może rzucić wyzwanie zdecydowanie silniejszemu wrogowi. Książka Piotra Fiszki-Borzyszkowskiego to zgrabnie napisana opowieść o walkach Brytyjczyków z Burami, która ukazała się po raz pierwszy ponad dekadę temu.

Książka jest klasycznym „HaBekiem”, który oprócz aspektów typowo militarnych przedstawia także szersze polityczno-społeczne tło konfliktu. Narracja autora rozpoczyna się od przedstawienia historii narodu burskiego oraz ich organizacji na terenie kontynentu afrykańskiego. Następnie zostaną przedstawione polityczne aspekty zatargu brytyjsko- burskiego, który z czasem przerodził się w regularna wojnę. Całość uzupełniają trzy wkładki ze zdjęciami głównych bohaterów, uzbrojenia żołnierzy, miejsca walk oraz obrazów prezentujących poszczególne starcia. Na końcu książki znajdują się mapki prezentujących teren walk.

„Jednym z energicznych oficerów, próbującym zapanować nad sytuacją, był porucznik Hamilton, który wcześniej tak często nagabywał Colleya o posiłki. W pogarszającej się sytuacji Hamilton chwilowo opuścił swoje stanowisko na prawym skrzydle i przybiegł do generała z propozycją natychmiastowego ataku na bagnety. Wydawało mu się to lepszą opcją niż próba utrzymania pozycji w obliczu szybko wzrastających strat” (s.193)

Lwią cześć pracy stanowi oczywiście opis bitew i potyczek, które toczyły ze sobą żołnierze Albionu i Transwalu. Starcia pomiędzy nimi szybko pokazały wyższość wyszkolenia wojsk burskich, którzy broniąc swojej ojczyzny potrafili zadać dotkliwe klęski oddziałom brytyjskim. Historia wojny burskiej pokazuje, jak ważne jest racjonalne podejście do działań zbrojnych. Armia brytyjska wychowana w wiktoriańskich ideałach zaszczytnej śmierci na polu walki, musiała ustąpić pragmatycznemu podejściu Burów do walki, których celem było zadanie jak największych strat przeciwnikowi i maksymalne ograniczenie własnych.

Narracja Fiszki-Borzyszkowskiego jest bardzo sprawnie poprowadzona. Książkę czyta się z prawdziwą przyjemnością, a czytelnik ani przez chwilę nie może narzekać na nudę. Jednym mankamentem są drobne literówki, które pojawiają się w tekście. Publikację szczerze polecam. Jest jednym z tych „HaBeków”, które idealnie zachowują proporcję pomiędzy interesującą narracją a merytoryczną treścią, którą należy przekazać czytelnikowi.

„Wiadomość o pobiciu Brytyjczyków rozniosła się po Transwalu w błyskawicznym tempie, podnosząc wszystkich na duchu i upewniając o słuszności decyzji odbudowania republiki. Także w sąsiadującym Orange Free State wiadomość o zwycięstwie miała zdecydowanie pozytywny wpływ na wzrost poparcia dla „walecznych braci Transwalu”. Oczywiście po stronie brytyjskiej potyczka wywołała duże oburzenie, tak w środowisku wojskowym, jak i cywilnym” (s.109)

Inne recenzje