logo

10 lat i 20 dni

10 lat i 20 dni

Dane szczegółowe:
Wydawca: Finna
Rok wydania: 1999
Okładka: Twarda
Liczba stron: 581

„Od początku wojny kładłem zawsze dowódcom do głowy: „Szacujcie dokładnie i ostrożnie. Jesteśmy uczciwą firmą!” 

Bitwa o Atlantyk, jest jednym z moich ulubionych zagadnień związanych z tematyką II wojny światowej. Pojedynki niemieckich U-bootów z alianckimi konwojami oraz ich eskortami, były fascynujące. Natomiast sama „bitwa o Atlantyk” jest zaliczana do jednych z najważniejszych starć z lat 1939-1945. Osobiście moją „przygodę” z tym tematem, rozpocząłem od książki Lothara Günthera Buchheima pt. „Okręt”. Następnie przeczytałem prawdziwą „biblię” w tym temacie, czyli dwutomowe dzieło Clay’a Blair’a „Hitlera wojna U-bootów”. W końcu, udało mi się zapoznać ze wspomnieniami jednej z głównych postaci „bitwy o Atlantyk”, Wielkiego Admirała Karla Dönitza.

„10 lat i 20 dni” to książka dosyć specyficzna. Jeżeli miałbym ją opisać jednym zdaniem, byłoby to „rozliczenie z własną przeszłością”. Karl Dönitz, zaczął pisać swoje wspomnienia po wyjściu z więzienia w Spandau w 1956 r., odbywając pełny wymiar kary, wymierzonej mu przez Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze. Książka ukazała się w Niemczech, dwa lat później, stając się bestsellerem. Polskie wydanie wspomnień Dönitz, ukazało się dopiero w 1999 r., nakładem wydawnictwa „Finna”. Kronikarskim obowiązkiem, wspomnę, że wydanie polskie zawiera wkładkę ze zdjęciami, dziewięć interesujących aneksów, wstęp polskiego wydawcy Andrzeja Ryby oraz posłowie prof. Jürgena Rohwera. Muszę również przyznać, że tłumaczenie Sławy Lisieckiej oraz Tomasza Waszaka, trzyma bardzo dobry poziom.

Rozliczenie Karla Dönitz, z swoją wojenną przeszłością, możemy podzielić na dwie części. Pierwsza z nich, dotyczy ściśle prowadzenia przez niemieckiego dowódcę wojny podwodnej z aliantami. W moim odczuciu jest to najlepsza część „10 lat i 20 dni”. Dönitz, prezentując swoje sądy, decyzje oraz rozmyślania, korzystał z dziennika działań wojennych, który prowadził w latach 1939-1945. Autor posługiwał się również dokumentami brytyjskiej admiralicji oraz pamiętnikami np. Winstona Churchilla. Pod kątem merytorycznego przygotowania do napisania swojej pracy, o dziele Dönitz, można pisać w samych superlatywach.

Dzięki wspomnieniom Dönitza, czytelnik może poznać powszedni „dzień pracy” niemieckich U-bootów. Niemiecki admirał, nie dysponując wystarczając ilością okrętów podwodnych, musiał prowadzić – jak to sam określał – iście szachowe potyczki z alianckim przeciwnikiem, planując każdy ruch z odpowiednim wyprzedzeniem. Pomimo ograniczonych środków, odnosił on wraz z załogami U-bootów, wiele sukcesów, doprowadzając niemal do załamania się alianckiej żeglugi. Warto dodać, że Dönitz oprócz prezentowania nazwijmy to „perspektywy sztabowej” często cytuje dzienniki bojowe swoich podwodniaków, „przenosząc” tym samym czytelnika w sam środek bitwy. Oprócz typowo wojennych opisów, w książce często można poczytać o działaniu „zaplecza”, czyli pracy stoczni czy naukowców tworzących coraz bardziej skuteczne środki bojowe i obronne niemieckich okrętów podwodnych.

Druga część książki, dotyczy zagadnień związanych z stosunkiem Dönitz do narodowego socjalizmu oraz postaci Adolfa Hitlera. W tej części pracy, wiele jest miejsca o honorze niemieckiego żołnierza, posłuszeństwie, trudnych moralnych wyborach czy potrzebie jedności wśród narodu niemieckiego. Niemiecki admirał, prezentuję się tutaj jako żołnierz, który wykonywał rozkazy. Miał on co prawda wiele wątpliwości. Zdawał sobie sprawę, że nie zawsze czyni dobrze, ale uważał się on za „żołnierza na odpowiedzialnym stanowisku i że znajdujemy się w stanie wojny. Nie ma sensu wymyślać post factum przypuszczeń czy twierdzeń” (s.466). Dönitz nie ukrywa faktu, że postać Adolfa Hitlera oddziaływała również na jego osobę. Zarazem jednak, od razu próbuje to w różny sposób wytłumaczyć. Czy właściwy? Pozostawiam to indywidualnej ocenie.

Praca Karla Dönitza, to bez wątpienia jedne z najważniejszych wspomnień z okresu II wojny światowej. Trzeba jednak uczciwie napisać, że książka jest skierowana przede wszystkim dla osób, które interesują się tematyką wojny podwodnej. Styl pisarski Dönitz jest dosyć kronikarski i suchy. Nie każdemu może przypaść on do gustu. Oceniając tą książkę, mogę napisać, że to doskonałe dzieło pod kątem opisu podwodnych zmagań wojennych, ale dosyć słabe w kontekście rozliczenia własnego udziału w systemie III Rzeszy, pod dowództwem Adolfa Hitlera.

Inne recenzje