logo

Wrzask rebeliantów Historia geniusza wojny secesyjnej

Wrzask rebeliantów Historia geniusza wojny secesyjnej

Autor: S. C. Gwynne
Wydawca: Wydawnictwo Czarne
Rok wydania: 2024
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 760
Moja ocena:

Obrazek recenzji 9

Książkę do recenzji otrzymałem dzięki Wydawnictwu Czarne, za co składam serdeczne podziękowania.

Jackson nic sobie z tego nie robił i obojętnie odnosił się do pogardliwych opinii. Nie obchodziło go, co inni o nim myślą. Była to jedna z jego najsilniejszych stron, a zarazem i słaby punkt. Na początku zwrócił się do niektórych oficerów milicji, by zostali i mu pomogli. W ten sposób zaskarbił sobie przychylność wielu kompanii. Pracował do późnej nocy, czasem aż do rana (brak snu był jedyną rzeczą, na którą uskarżał się w listach do żony). Pomału, lecz skutecznie zdołał ograniczyć niezależność oddziałów milicji i uformować z nich regimenty. (s.52)

Przyznam, że mam problem z ta książką i jej głównym bohaterem. Historia Jacksona Stonewalla jest tak bardzo skomplikowana, że nie raz zadawałem sobie podczas lektury podstawę pytanie – czy można go polubić, czy wręcz przeciwnie – znienawidzić do szpiku kości. Pozwolę sobie na kilka refleksji, nie mając jednak pewności, czy to co zostanie tu napisane jest słuszne czy nie. Spróbujmy jednak.

Thomas Jonathan „Stonewall” Jackson. Nazywany najwybitniejszym dowódcą wojsk Konfederacji w wojnie secesyjnej. Prawa ręka Roberta Lee. Przed wojną niesłychanie nudny wykładowca, niecierpiany przez studentów. Oddany mąż wierzący w opiekę Opatrzności. Postrach jankesów i zapewne wróg numer jeden dla wojsk Unii. To wyłącznie kilka z epitetów, którymi można obdarzyć tą niezwykła postać. Kampanie Jacksona do dziś są analizowane na amerykańskich uczelniach wojskowych, a ilość powstałych prac o nim przekracza setki, jeżeli nie tysiące pozycji.

„Wrzask Rebeliantów” to biografia „Starego Jacka”, która wciąga od samego początku. Autor nie uległ pokusie przedstawienia swojego bohatera w ujęciu hagiograficznym. Czytelnik im bardziej zbliża się do końca lektury, tym bardziej jest zaskakiwany różnymi zwrotami akcji. Pod koniec lektury może być właściwie pewny tylko jednego – był to niezwykle ciekawy człowiek, który umyka wszelkim jednoznacznym ocenom.

Gdyż jak pogodzić głęboką wiarę w Boga, z tak bezwzględnym wykonywaniem rozkazów oraz posyłaniem tysięcy ludzi na pewną śmierć? Gdy czyta się  te fragmenty, które dotyczyły relacji Jacksona z Opatrznością, łatwo jest wpaść w duchowe uniesienie. Tak – ten człowiek ufał Bogu. Ale zaraz potem czytasz o to tym jak twardym był dowódcą, który nie znał litości dla przeciwnika, wymagał żelaznej dyscypliny i stosował niezwykle surowe kary wobec dezerterów. To są tak duże sprzeczności, że gdy zostaje się w swoich myślach po lekturze książki – to nie wiesz czy masz go wielbić czy potępiać.

Nigdy nie wejdzie się do głowy człowieka, aby odkryć co tak naprawdę w nim jest. Moim zdaniem Jackson potrafił przybierać różne maski, które pozwalały mu chronić swoje głębokie „ja”. Wydaje się także, że potrafił się przystosowywać do zmieniających się okoliczności, trzymać na dystans osoby z którymi współpracował oraz chłodno podchodzić do otaczającej go rzeczywistości. Emocji w tym człowieku było zapewne całe mnóstwo. Jego życie było ciężkie i trudne. Moim zdaniem był to mężczyzna bardzo samotny. Zostawał ze swoimi problemami od zawsze sam, trawiąc je w sobie i szukając rozwiązania problemów.

Tak, „Wrzask rebeliantów” jest naprawdę dobrą książką. To ten typ prac, które mają w sobie jakąś głębię. Zawierają w sobie pierwiastek duchowości, moralności i … wielkiej sprzeczności. To jednocześnie świetnie napisana historia wojny secesyjnej (obejmująca lata życia Jacksona), która gruntownie przeorała amerykańskie społeczeństwo. Jej skutki we współczesnej Ameryce są widoczne do dnia dzisiejszego. A kim jest w tej układance Jackson? Wrzaskiem rebeliantów czy kamiennym murem? Pozostawmy to pytanie bez odpowiedzi.

I chyba żaden dowódca tamtej wojny nie był tak bardzo oddalony od zwykłych ludzi. Dowodzenie zawsze skazuje na samotność, ale w przypadku Jacksona była ona szczególna, ponieważ programowo nie zdradzał swym oficerom żadnych ważnych informacji. Nie organizował narad, nie konsultował strategii ani taktyki. Większość generałów lubiła też niezobowiązująco pytać o opinie podkomendnych lub równych stopniem. Ale nie Jackson. (s.184).

Inne recenzje