logo

Hadrian. Cesarz niestrudzony

Hadrian. Cesarz niestrudzony

Autor: Anthony R. Birley
Wydawca: Państwowy Instytut Wydawniczy
Rok wydania: 2025
Okładka: twarda
Liczba stron: 592
Moja ocena:

Obrazek recenzji 8

Książkę do recenzji otrzymałem dzięki Państwowemu Instytutu Wydawniczego, za co składam serdeczne podziękowania.

„Hadrian dał się później poznać z umiejętności obcowania z ludźmi różnych obyczajów i z przyjemności, jaką znajdował w rozmowie z osobami z ludu; z zadziwiającej zdolności zapamiętywania imion, zwłaszcza żołnierzy i weteranów, a wreszcie z gotowości dzielenia z legionistami ich prostego pożywienia. Można sądzić, że cechy te były dla niego bardzo użyteczne w czasie sprawowania pierwszej funkcji wojskowej. Później, gdy był już cesarzem, uważano, że <<znał się doskonale na broni i posiadał wielką umiejętność sztuki wojskowej>>” (s.62)

Był cesarzem podróżnikiem, który przyjął sobie za cel panowania odwiedzenie niemal wszystkich prowincji potężnego Cesarstwa Rzymskiego, którego purpurę nosił przez ponad 20 lat. Jakim był władcą? Czy pod płaszczykiem tak licznych podróży kryło się coś jeszcze? Recenzowana książka ukazała się ponad 20 lat temu w ramach serii Państwowego Instytutu Wydawniczego – Biografie Sławnych Ludzi. W lipcu br. ukazał się jej przedruk. Książka brytyjskiego historyka starożytności Anthony’ego R. Birleya to wspaniała podróż po Imperium Rzymskim w pierwszej połowie II wieku naszej ery. Gdyby określić publikacje dwoma słowami byłyby to: „biografia-podróżnika”.

Pozwól czytelniku, że nie będę przytaczał wszystkich imion i tytułów bohatera książki. Cesarz Hadrian – następca cesarza wojownika Trajana, za którego panowania Imperium Rzymskiego osiągnęło największe granice w swojej historii – obejmując cesarski tron, niemal od razu wyruszył w podróż aby zobaczyć na własne oczy tereny, które były pod panowaniem Rzymu. Dla większości z nas, bohater książki będzie kojarzył się najpewniej z słynnym murem w Szkocji, nazwanym jego imieniem. Ale niech ten aspekt militarno-obronny nie przysłania całości panowania cesarza, którego jego biograf p. Birley nazywa niestrudzonym. Fakt, jego chęć do poznawania miejsc, o których czytał była niezwykle intensywna. Szczególnie upodobał sobie Grecję, której kulturę i zwyczaje autentycznie kochał i podziwiał. Dość powiedzieć, że był to pierwszy cesarz z brodą – stylizowaną zresztą na modę greckiego filozofa.

Odwiedzenie prowincji ogromnego rzymskiego Cesarstwa to główna treść książki. Można się zgodzić z twierdzeniem zawartym na kartach pracy, że Hadrian był pierwszym cesarzem, który stał się najbardziej „widzialnym” monarchą dla swoich poddanych. Wynikało to z jego fizycznej obecności oraz licznych monet, które zostały wybite na pamiątkę upamiętnienia jego wizyt w różnych miejscach Imperium Romanum. Serce państwa było tam, gdzie przebywał w danym momencie cesarz. Autor książki, nie raz wspomina o podążającym za nim dworem cesarskim oraz otrzymywaniem korespondencji urzędowej, która za nim podążała. Można nieco żartobliwie napisać, że Hadrian w jakiś sposób pracował „zdalnie” – w stolicy Rzymie w ciągu blisko 21 lat panowania bywał rzadko.

Jaką osobowością był Hadrian? Czy pod fasadą podróżowania i kontroli prowincji imperium kryło się zaspokojenie swojej próżności i ciekawości świata? Następca Trajana wydaje się w jakiś sposób „konsumować” dokonania swoich poprzedników. Rezygnuje z dalszych podbojów, odpuszcza tereny zdobyte przez Trajana, zmienia funkcjonowanie armii rzymskiej. Staje się zarządcą imperium, który pilnuje tego co zostało zdobyte, aby jeszcze silniej związać poszczególne ziemie z Rzymem. Nie zawsze mu się to udaje. Weźmy tutaj przykład powstania żydowskiego w Judei, które zostało krwawo stłumione przez Rzymian. Tym samym w literaturze rabinicznej, gdy pojawia się imię Hadriana towarzyszy mu zazwyczaj pogardliwe określenie: „oby jego kości sczezły!”. Wydaje się, że Hadrian był nieco zaślepiony hellenizmem, który wprost uwielbiał i przez jego pryzmat postrzegał otaczający świat, który był jednak tak bardzo różnorodny.

„Hadrian. Cesarz niestrudzony” – to chciałoby się napisać idealna lektura na wakacje, które niedawno minęły. Motyw podróży rzymskiego cesarza tak mocno wyeksponowany przez autora , daje możliwość poznania różnych zakątków rzymskiego imperium w pierwszej połowie II wieku naszej ery. Z pewnością na jego zamiłowaniu do podróży korzystały prowincje, które odwiedzał. Zyskiwały przywileje (jak np. w Azji Mniejszej), ulgi podatkowe czy wznoszenie nowych wspaniałych budowli. Samej polityki czy dyplomacji w dziele brytyjskiego historyka jest dosyć mało. Gdzieś w tym wszystkim umyka szersze przedstawienie osobowości Hadriana. Po lekturze książki ciężko jest mi się odnieść do tego jakim był władcą. Melancholijnym i okrutnym? Prawym i uprzejmym? Niespełnionym w życiu uczuciowym? Pozostawiam z takimi refleksjami, zachęcając do lektury.

„We wszystkich listach Hadrian mówi, jak należy postępować ze świadkami; kładzie nacisk na to, że powinno się przedkładać ustne świadectwo nad zeznanie złożone na piśmie. Wiarygodność świadka będzie mógł ustalić sam namiestnik: <<Potrafisz lepiej ocenić, w jakim stopniu można zawierzyć świadkom, jaka jest ich pozycja i reputacja, którzy z nich zdają się zeznawać uczciwie, czy mówią to, co zaplanowanie wcześniej, czy też odpowiadają w sposób przekonujący, ex tempore>>”. (s.394)

Inne recenzje