Wojna Stalina – recenzja

Dane szczegółowe: 

Autor: Sean McMeekin (tłum. Arkadiusz Bugaj)

Wydawca: Znak Horyzont

Rok wydania: 2024

Okładka: Twarda z obwolutą

Liczba stron: 768

„Można by pomyśleć, że rozproszenie geograficzne obozów oraz izolacja polskich oficerów i urzędników państwowych były wystarczającymi środkami uniemożliwiającymi jakikolwiek zorganizowany ruch oporu na obszarze ZSRR. Jednak tak myśląc, nie bierze się pod uwagę przeczulenia Stalina na punkcie ostrożności ani jego fanatycznej nienawiści do Polaków, wywodzącej się jeszcze z czasów rosyjskiej wojny domowej. Podobnie jak antysemityzm Hitlera, tak nienawiść Stalina do Polaków była perwersyjnym komplementem, brała się bowiem z szacunku dla ich siły jak narodu – narodu, którego naprawdę się bał” (s.149)

Zapewne nieraz w trakcie II wojny światowej Józef Stalin, paląc papierosa lub popijając dobre gruzińskie wino, mógł zastanawiać się nad swoim szczęściem do Aliantów Zachodnich, którzy od 1941 r. niezwykle hojnie wspomagali jego Armię Czerwoną w krwawych starciach z niemieckim Wehrmachtem. Strumień „kapitalistycznej” kroplówki, a właściwie „rzeki” płynął nieprzerwanie przez kilka lat. Stalin był zręcznym politykiem, który groźbą, szantażem, a czasem braniem na litość potrafił wycisnąć do ostatniej kropli benzyny, do ostatniego puszki „tuszonki” czy śrubki, cokolwiek chciał od prezydenta USA, Franklina Delano Roosevelta oraz premiera Wielkiej Brytanii, Winstona Churchilla. Stalin kończąc zmagania wojenne w 1945 r. mógł czuć się panem części świata, który zdobył swoją bezwzględnością, sprytem oraz naiwnością swoich kapitalistycznych „towarzyszy”.

Jak to w życiu bywa, są takie książki, które muszą przez pewien czas przeleżeć u mnie na półce. Odstraszają nieco swoją objętością, która powoduje zadanie pytania „kiedy ja to przeczytam?”. Gdy jednak następuje ten niespodziewany impuls, aby jednak przystąpić do lektury, nagle okazuje się, że jest ona tak fascynująca, że nie sposób się od niej oderwać i rezerwuje się każdą chwilę czasu, aby oddać się lekturze. Tak było z „Wojną Stalina”, która została napisana przez amerykańskiego historyka Seana McMeekina. Jej pierwsze wydanie na anglojęzycznym rynku wydawniczym ukazało się w 2021 r. Obecnie wydanie przygotowane przez Wydawnictwo Znak, zostało przygotowane w ramach „Czarnej serii historycznej”, która ukazuje się od kilkunastu lat.

„To właśnie te katastrofalne błędy przedwojennej radzieckiej dyplomacji i strategii, spotęgowane naciskami Stalina na kontratakowanie, zgodnie z obowiązującą w Armii Czerwonej ofensywną doktryną, a nie rzekome załamanie nerwowe Stalina po niemieckiej inwazji, były przyczyną radzieckiej klęski w lecie 1941 r. Nie ulega wątpliwości, że początkowe zwycięstwa Hitlera okazały się dla „Wożdzia” wstrząsem. Przecież od 1928 r. kierował ogromne siły komunizmu do rozbudowy produkcji zbrojeniowej! Przecież Rosjanie mieli nad Niemcami ogromną przewagę w liczbie żołnierzy, w wojskach zmotoryzowanych, artylerii, zapasach amunicji – we wszystkim, co podobno miało znaczenie na polu walki!” (s.284) 

Praca Seana McMeekina, w moim odczuciu skupia się na dwóch głównych wątkach. Pierwszy z nich to dokładna analiza polityki Józefa Stalina. Polityka „wożdzia” zmierzała do podboju jak największej części świata, aby zaprowadzić w nim ustrój komunistyczny i tym samym „wyzwolić” uciskane społeczeństwa od imperialistycznych i kapitalistycznych „reżimów”. Trzeba oddać amerykańskiemu historykowi, że niezwykle plastycznie udaje mu się przedstawić najważniejsze meandry polityki sowieckiego dyktatora w okresie II wojny światowej. Stalin był przerażającym zbrodniarzem, który podejmował decyzje kierując się właściwie wyłącznie jednym czynnikiem – rozszerzenia sowieckiego imperium na niemal cały świat. W książce McMeekina poznajemy Stalina przede wszystkim jako głównego gracza w politycznej układance II wojny światowej. Od razu chce podkreślić, że zachodni badacz, nie kreuje „kultu” Stalina, nie jest też nim zafascynowany. Historykowi daleko jest od takiego „utożsamiania się” ze swoim głównym bohaterem i prób jego wybielania. Sowiecki dyktator w jego niezwykle ciekawej narracji, to skuteczny polityk, który wyznaje jedną zasadę – brak jakichkolwiek zasad, aby osiągnąć sukces.

Ktoś z Państwa może powiedzieć, że powyższe zdanie jest truizmem. Oczywiście, że jest, ale czasem najlepiej takie stwierdzenia, oddają charakterystykę takiej postaci jaką był Józef Stalin. Czytając pracę Amerykanina, poznajemy cały warsztat różnych technik, które wykorzystywał sowiecki „wożdz” aby zrealizować swoje ambitne plany. Sean Meekin proponuje czytelnikowi, przyjrzenie się ważnym wydarzeniom z lat 1939-1945 z mniej znanej perspektywy. Po lekturze całości, muszę zgodzić się z autorem, że bardzo częstym ujęciem, przedstawiającym losy II Wojny Światowej, jest perspektywy „hitlerocentryczna”. Przyjrzenie się np. kwestii ataku na Francję przez Niemcy, przez pryzmat „stalinocentrczny”, jest niezwykle interesujące poznawczo.

„Pomoc, jakiej Roosevelt udzielał Stalinowi, była – jak to zarzucał Hopkinsowi Yeaton – absurdalnie hojna. Po upadku Francji, kiedy niemiecka inwazja na Wyspy Brytyjskie wydawała się bliska i Churchill rozpaczliwie potrzebował wsparcia, Roosevelt zaoferował mu 50 zdezelowanych niszczycieli z czasów I wojny światowej, w zamian za co Churchill był zmuszony zastawić w Waszyngtonie całe imperium brytyjskie. Natomiast dla Stalina prezydent otworzył praktycznie nieograniczoną linię kredytową (początkowo w wysokości miliarda dolarów), dzięki której radziecki przywódca mógł zamówić, co tylko chciał, i nie był zobowiązany do niczego w zamian” (s.349-350)

Amerykański historyk opisując poszczególne kampanie czy kluczowe wydarzenia światowego konfliktu z pierwszej połowy XX wieku, przedstawia je na podstawie dokumentów tak, jak widział je wówczas Stalin. Niewątpliwie, oprócz machiawelistycznego podejścia do prowadzenia polityki, miał on niesamowicie dużo szczęścia, w które sam nieraz nie mógł uwierzyć. I tutaj zmierzamy Szanowni Państwo do drugiego ważnego wątku, którym zajmuje się amerykański badacz. Trzeba to napisać wprost jest to –– dziecinna naiwność dwóch najważniejszych polityków Zachodu – Roosevelta i Chruchilla, którzy choć mieli odpowiednie siły i środki, dali się rozgrywać sowieckiemu dyktatorowi tak jak on sobie tego zażyczył.

Właśnie w tych fragmentach, w których autor skupia się na odbiorze Stalina przez tychże dwóch polityków, czytelnik może nie raz wpaść w zdumienie. Dlaczego szefowie dwóch najważniejszych państw zachodnich walczących z Hitlerem i jego sprzymierzeńcami, stawiali na pierwszym miejscu pomoc dla sowieckiego dyktatora, kosztem własnych obywateli i walczących żołnierzy na licznych frontach z państwami Osi? Pewnym wytłumaczeniem jest oczywiście fakt, że obydwaj politycy w jakiś sposób traktowali wojska sowieckiego jak „płatnych najemników”, którzy mieli ponieść największy ciężar walki z Niemcami, aby oszczędzić życie własnych Tommies czy Jankesów. Jednakże, gdy czyta się jak niezwykle ci dwaj politycy byli ulegli, wobec niekiedy absurdalnych oraz niezwykle bezczelnych żądań głównego gospodarza Kremla, to czytelnik czuję wręcz zażenowanie i obrzydzenie. Nie raz w takcie lektury, byłem mocno zszokowany skalą „wiernopoddaństwa” amerykańskiego prezydenta oraz brytyjskiego premiera. Z pewnością każdy kto przeczyta o kuluarach wielkiego programu „Lend-Lease Act”, które przedstawia autor, z pewnością będzie inaczej postrzegał tą akcję ogromnej pomocy, której głównym beneficjentem był Związek Sowiecki.

„Osaczony przez Roosevelta, który we wszystkich ważnych kwestiach politycznych sprzymierzał się ze Stalinem, Churchill mógł jedynie odczuwać wściekłość, widząc, jak traci wpływ na bieg zdarzeń. W rzeczywistości Wielka Brytania straciła tę szansę już w 1940 r., gdy zaprzepaściła możliwość przekształcenia wojny w pryncypialną walkę z totalitarną agresją, uchyliła się bowiem od zadania ciosu dyktatorskiej hydrze i zrezygnowała z bombardowania pól naftowych w Baku dostarczających paliwo do brutalnych podbojów. Udzielając bez- warunkowego poparcia Stalinowi po ataku Hitlera na ZSRR i nie żądając niczego w zamian, Churchill i Roosevelt ułożyli karty w dyplomatycznej grze przeciwko sobie. Walka z Hitlerem, godzina największej chwały” Wielkiej Brytanii, kiedy Anglia samotnie zmagała się z najeźdźcą, stała się teraz wojną Stalina.” (s.494)

Czytając książkę McMeekina, każdy z nas może wyciągnąć z niej lekcje dla siebie. Ta lekcja jest stara jak świat zasada, że (w polityce szczególnie) nie ma nic za darmo. A jeżeli coś dajemy za darmo, możemy być pewni, że przez drugą stronę nigdy nie będziemy traktowani na serio. Stalin otrzymał ogromną, trzeba to podkreślić naprawdę ogromną pomoc od USA, właściwie nie dając nic w zamian. Im więcej otrzymywał tym bardziej stawał się bezczelny i coraz bardziej chciwy. Dochodziło do tak kuriozalnych sytuacji, że na listę życzeń, zostały wpisane materiały do szycia niezwykle eleganckich mundurów dla wyższych rangą sowieckich wojskowych. Albo że żołnierzom sowieckim walczącym na froncie potrzebne są tony masła, bo ono pomaga im w szybszym powrocie do zdrowia w trakcie rekonwalescencji w szpitalach Stalin był bezczelny w swoich żądań, bo wiedział, że może sobie na nie pozwolić. Zadbał o to, aby ścisłe grono doradców prezydenta Roosevelta było sowieckimi agentami lub osobami, które niemalże „adorują” Związek Sowiecki.

Amerykański historyk poświęca dużo uwagi wątkom polskim w swojej publikacji. O naszym kraju piszę z nieukrywaną sympatią, pokazując dwulicowość polityki Roosevelta i Churchilla oraz twardych żądań Stalina wobec Rządu Rzeczpospolitej Polskiej na uchodźstwie. Warto nadmienić, że pisząc swoją pracę autor wykorzystał w niej dokumenty z polskich archiwów (Archiwum Akt Nowych oraz Archiwum Ministerstwa Sprawa Zagranicznych). Jednym z jego konsultantów w sprawach polskich, był historyk Bogdan Musiał. Amerykański autor dokładnie przedstawił genezę Zbrodni Katyńskiej, a jeden z rozdziałów swojej pracy poświęcił Powstaniu Warszawskiemu. Przedstawia także mało znane zachodniemu czytelnikowi wątki jak np. kwestia komunistycznych represji wobec polskiego podziemia niepodległościowego po wkroczeniu wojsk Armii Czerwonej na ziemie polskie, czy np. historię deportacji polskich obywateli w głąb Związku Sowieckiego w latach 1940-1941 oraz po 1945 r.

„Odmowa pomocy dla Powstania Warszawskiego była tak brutalna, że zaskoczyło to nawet Roosevelta, zwykle zabiegającego o względy Stalina. Amerykański ambasador w Moskwie Averell Harriman przynosił złe wieści. Po tym jak zastępca Mołotowa, Wyszynski, w nocy z 15 na 16 sierpnia „niemiłosiernie” go obsztorcował, Harriman donosił Rooseveltowi: „Po raz pierwszy od przyjazdu do Moskwy jestem poważnie zaniepokojony postawą rządu radzieckiego. Jeżeli Wyszyński wiernie przedstawia stanowisko rządu radzieckiego, to znaczy, że odmowa [pomocy dla Warszawy] nie jest podyktowana trudnościami operacyjnymi ani negacją istniejącego oporu [Polaków walczących w Warszawie], lecz wyłącznie bezlitosnymi względami politycznymi”. (s.537)

„Wojna Stalina” to jak można przeczytać na tylnej okładce książki „gorzka prawda o zwycięzcach i pokonanych”. Po lekturze całości mogę w pełni zgodzić się z tym stwierdzeniem. Praca McMeekina została oparta na bardzo szerokiej kwerendzie źródłowej obejmującej zbiory polskie, niemieckie, rosyjskie, brytyjskie, francuskie czy bułgarskie. Napisana bardzo dobrym stylem (w doskonałym tłumaczeniu Arkadiusza Bugaja) książka wciąga od pierwszych stron. Na uwagę zasługują również bardzo dobrze wykonane mapy, których rozłożenie w tekście odpowiada treściom poszczególnych rozdziałów. To jedne z lepszych prac kartograficznych, jakie mogłem spotkać w tego rodzaju publikacjach. Całość uzupełniają dwie wkładki z fotografiami.

Recenzowana książka jest bardzo dobrym studium polityki prowadzonej przez sowieckiego dyktatora, który nigdy nie robił „kroku wstecz” oraz rzadko kiedy szedł na ustępstwa. Gospodarz Kremla, posiadał całą gammę umiejętności pozwalające mu osiągać zamierzone przez siebie cele. Wiedział, że wojna, która jest toczona na całym świecie w latach 1939-1945 jest de facto „jego” wojną. Wojną, prowadzoną przez niemal cały czas na jego zasadach. Praca amerykańskiego naukowca to także opowieść o naiwności państw zachodnich, którzy tak hojnie wspomagając sowiecki reżim, wyhodowali hydrę, która po 1945 r. swoimi mackami objęła niemal pół świata, doprowadzając do tragedii tysiące ludzkich istnień na różnych kontynentach.

„Z dystansu trzech czwartych stulecia wydaje się oczywiste, że Churchill i Roosevelt byli jakby odurzeni Stalinem po wstrząsie, jakiego doznali po rozpoczęciu przez Niemców operacji „Barbarossa”, a potem obudzili się z potężnym kacem po klęsce armii Hitlera. Nawet Truman, choć nigdy nie uległ urokowi Stalina w takim stopniu jak jego poprzednik, zanim zdecydował się zaangażować w Azji, potrzebował czasu, aby sobie uświadomić narastające zagrożenie radziecką ekspansją. Mieszkańcy Korei Południowej i Hokkaido mogą być wdzięczni, że Truman w porę uświadomił sobie niebezpieczeństwo i ich przed nim ustrzegł, choć było to za późno dla narodów Mandżurii, a później Chin, Korei Północnej, Sachalinu, Wysp Kurylskich i obszarów Europy położonych na wschód od Łaby.” (s.628)

Książkę do recenzji otrzymałem dzięki życzliwości Wydawnictwa Znak Horyzont  za co składam serdeczne podziękowania.

Komentowanie wyłączone.